RSS
 

Malownicze i Malujące się Mamy

O czym dzisiaj? Powoli wdziera się jesień, już ją czuć w lekkich chłodach i krótszych dniach. I w tych różnicach temperatur, które skutkują zakatarzonymi nosami. No więc najpierw o pogodzie- bo to temat z gatunku bardzo ważnych. Temat, który łączy pokolenia- o deszczu można bez skrępowania rozmawiać ze starszą panią siedzącą na ławeczce, jak i z panami dumnie zmierzającymi do osiedlowej siłowni. Panowie z piwem pod sklepem też się nadają do dysputy.

No więc nic się nie dzieje. Jest nudno. Jakieś tam dyrdymały lecą w TV- jakaś debata ekonomiczna, czy co? Kto by się tam przejmował! Politycy i tak zrobią swoje. Na niebie ołowiane chmury od popołudnia, a Bałtyk ma swoje humory. Pokazuje wzburzone grzywy i robi zakusy, by objąć we władanie plażę.

W tak podniosły dzień postanowiłam zebrać się w sobie i poszukać słynnych mamuś z wózkami, paplających  o niczym. To mogłoby być ciekawe- dowiedziałabym się który tusz do rzęs jest fajny, a czego nie kupować.

No więc idę, idę, IDĘ… A tu żadnych mamuś nie ma! Za to są tatusiowe. Dwaj, tacy co zwykle. We dwójkę pchają wózki z pociechami. Urlop tacierzyński czy jak? Jeden z kieszeni wyciąga smartfona, by ustrzelić fotkę pasącym się w pobliżu chodnika dzikom. Nie będzie dysputy o tuszach.

Tusze do rzęs- ważka sprawa i wymagająca dyplomacji, bo nie z każdym i nie z każdą można dyskutować. No więc są mamusie, dla których tusz po poważna sprawa. Znają wszystkie nowości w drogeriach. I są takie, dla których ozdobą są tatuaże na całym ciele. Takie jak moja koleżanka – terapeutka. Można pogadać z nią o dzieciach i ich rozwoju, wakacjach, o psychologii i o seksie (bo jest specjalistką w dziedzinie seksuologii). Tusze bezwzględnie odpadają. Za to miałam kolegę, który świetnie orientował się w sprawach drogeryjnych, więc przed studniówką pomagał mi zrobić zakupy w Rossmanie.

Myślę sobie, że to całe szczęście, iż nie stało się zadość ambicji niektórych profesorów i nikt nie stoi nad wózkami omawiając egzystencjalizm Sartre’a. Dobrze, że nikt nie pochyla się nad dzieckiem cytując „Tako rzecze Zaratustra” Nietzschego. Bo dzieci, nawet jeśli nie potrafią jeszcze mówić, to słyszą.

Lepiej porozmawiać o tym jak przetrwać kolejny atak dziecięcych kolek. Z dwojga złego, z rozmów o Nietzschem, wolę rozmawiać o niczym…

Obiecuję że następnym razem będzie wszystko, czego nie chcecie wiedzieć o Krzyżakach w Gdańsku.

Dodaj komentarz