RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Społeczeństwo’

Jak uratować związek ?

31 mar

Poniższa historia bierze udział w konkursie pt. „Jak uratować związek?” Blog.pl i Wydawnictwa Znak Literanova – www.jak-uratowac-zwiazek.blog.pl

Podobno pierwsza paczka papierosów smakuje najlepiej. Potem się to polubi. Albo nie. Mój papieros jest kolejnym z kolejnej paczki. I nie smakuje już tak dobrze. Może dlatego że mam mniej żółci w żołądku i powoli inne rzeczy na powrót zaczynają mi smakować.

W kieszeni mój największy wróg- telefon. Kiedyś nauczyłam się cierpliwie czekać aż zadzwoni. Aż do tamtego dnia. Telefon miał zadzwonić, ale jednak milczał. Najpierw sprawdzałam z nadzieją co pół godziny- może wyszłam z pokoju w biurze i dlatego nie usłyszałam. Potem co godzinę. Wtedy już parzył moja dłoń. Kolega z pracy spytał czy coś się stało. Wtedy telefon stawał się już moim wrogiem. Bo milczał. Znowu. Znowu to samo.

Zadzwonił następnego dnia. Ale tam, w mojej głowie, już huczało jedno zdanie, wysyczane mi do ucha przez znajomego gdzieś na imprezie: byłaś najlepsza z ekonomii z nas wszystkich, więc zrób wreszcie ten rachunek zysków i strat!

Dla tego jednego zdania zarzuciłam kompletnie pomysł przeprowadzki do K. Co prawda „tam są większe perspektywy na karierę, wyższa kultura itp.” Ale znów wracać do tych samych, przerobionych tyle razy ścieżek? Kiedyś mieszkaliśmy razem-dzwoniłam: „Witaj kochanie, mam prośbę – wyjmij proszę przed wyjściem mięso wołowe z zamrażarki, jest w woreczku po prawej stronie…” Po powrocie okazuje się, że mięso w zamrażalniku było nadal, nietknięte. Nie wiedział które to jest, więc na wszelki wypadek nie ruszył niczego ani nie zadzwonił żeby się upewnić. Musiałam szybko iść do sklepu i kupić coś świeżego. Moją uwagę zagłuszył szelestem gazety. Mamusia nie nauczyła go odróżniać mięsa wołowego od innych.

Jeszcze zanim mieszkaliśmy razem, na moją delikatną uwagę, że chyba coś zrobił niezgodnie z naszą umową – zapadało milczenie. Żadnego przepraszam ani „uważam, że nie masz racji…”.

Mojego papierosa lubię, w przeciwieństwie do tych momentów kiedy oglądał się za innymi kobietami. Ani tych, kiedy czułam że „z tej mąki chleba nie będzie” a u mojego boku pojawiał się ktoś inny- bo wtedy on zamieniał się w „duszę towarzystwa” i wszędzie go było pełno.
Pora ratować związek z samą sobą: doskonale pamiętam moment, kiedy miałam wrażenie, że przy nim emocjonalnie rozpadam się na dwa kawałki, a w każdym kawałku są inne moje cechy bo ON, jak kompas wyznaczał kierunek, a w końcu rytm mojego życia, więc ta druga połowa była zbędna i zepchnięta na margines. A ja w końcu odkryłam, że lubię swój margines. Jest w nim tyle ciekawych rzeczy do odkrycia…
Jak ratować związek z mężczyzna? Nie wiem, ale jeszcze się kiedyś nauczę :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii, Społeczeństwo

 

Krzyżacy w Gdańsku 1308-1454

04 lis

Rycerze wkroczyli do Gdańska w 1308 roku, na prośbę kasztelana Boguszy broniącego grodu przed rodziną Święców sprzymierzonych z Brandenburgią. Taki ruch kasztelan wykonał za namową opata dominikanów i za zgodą Władysława Łokietka. Opuszczać Gdańska już nie mieli zamiaru, nawet kosztem rzezi na mieszkańcach (13.XI.1308). Jeśli chodzi o rzezie- nie zapominajmy, że pogańskie obrządki były celebrowane nie tylko w Anglii Robin- Hooda. W Trójmieście do dziś funkcjonuje świątynia pogańska… Nawiązując do poprzednich moich wpisów- w mieście osiedlali się licznie Niemcy, interesy mieszczan były zgodne z całym środowiskiem lubeckim, a więc niemieckim. W takim razie wujkowie z zakonu przyjechali w odwiedziny do rodziny, a że zabawili prawie 150 lat…

O Kazimierzu Wielkim mówi się, że „zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną”. Ceglany Gdańsk zbudowali Krzyżacy, przedtem był to prawie w 100 % drewniany gród. Do póki były pieniądze inwestowano w infrastrukturę. W latach 30-tych XIV w. zakon zbudował mnóstwo urządzeń wytwórczych- młyny, tartaki, garbarnie itp. ( w tym słynny Wielki Młyn- największy zakład przemysłowy w całym państwie krzyżackim). Od 1340 roku pisze się o zamku krzyżackim, który był częścią fortyfikacji obronnego kompleksu, składającego się z 3 osad mających prawa miejskie. Osady bez odpowiedniego ufortyfikowania ginęły z powierzchni ziemi, palone przez piratów albo w czasie walk o władzę na Pomorzu. Przykładem niech będzie Grodzisko – do zwiedzania w Sopocie.


http://www.archeologia.pl/grodziskosopot/skansen.html

Jerzy Samp nazwał Gdańsk „miastem czterdziestu bram”. Jeżeli popatrzymy na plan Starego Miasta nietrudno zauważyć, że każda uliczka wiodąca do Motławy kończy się bramą. To ochrona przed pirackimi atakami od strony rzeki.

Dla żartu można powiedzieć, modelem krakowskiej szkoły historycznej, że Krzyżacy są odpowiedzialni za powódź na Gdańskiej Oruni w 2001 roku, ponieważ to oni zbudowali feralny kanał Raduni.


http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Tak-zmienia-sie-kanal-Raduni-n62990.html

Miasto rozwijało się pomyślnie, zwłaszcza w XIV w. „Twarde rządy krzyżackie zapewniały w państwie spokój i bezpieczeństwo wewnętrzne” które z kolei sprzyjały rozwojowi handlu. Świadczy o tym wzrost liczby ludności: pod koniec XIV w. tzw. Główne Miasto miało 10 tys. Mieszkańców, w połowie XV w dwa razy tyle, miasto rozbudowało się w kierunku wschodnim -tzw. Długie Ogrody.

Gdańsk sam w sobie nie był spokojny: był miejscem tarć społecznych i politycznych. W 1378 cechy usiłowały zdobyć miejsca w Radzie i Ławie (organach władzy samorządowej), ale Rada znalazła wsparcie u Krzyżaków, a bunt stłumiono. W podobnym okresie trwały bunty czeladnicze, tłumione wspólnie przez Radę, krzyżaków i z pomocą związku miast pruskich. W 1363 r. podczas Jarmarku Dominikańskiego doszło do starcia zbrojnego polsko-niemieckiego. 18.06.1416 pospólstwo zaatakowało ratusz Głównego Miasta- heca skończyła się krwawo, ale zakon ograniczył władzę patrycjatu. W latach 20-tych XV w. patrycjat wrócił do swojej pozycji, a mieszczanie zaangażowali się wspór między zakonem z stanami pruskimi. W 1440 r. w Kwidzynie powstał Związek Pruski, mający na celu ochronę praw stanów. Na mocy sądu cesarskiego w 1453 roku nakazano związek rozwiązać i stracić 300 jego przywódców. W 1454 roku wybuchło zbrojne powstanie przeciwko zakonowi.

Krzyżacy oddali gdański zamek mieszczanom 11 lutego 1454 widząc solidne przygotowania do powstania. Zgodnie z legendą, zamek w Gdańsku został zburzony w ciągu 2 dni przez rozgniewanych mieszczan, na fali oburzenia mordami krzyżackimi. W rzeczywistości trwało to oczywiście dłużej, a makietę zamku można oglądać w Muzeum Archeologicznym przy ul. Mariackiej.


http://www.archeologia.pl/index.php?n=5

Ofiarą wściekłości stało się również Nowe (Młode) Miasto, zbudowane przez zakon -obecnie tereny stoczni – i zrównane z ziemią w 1455 roku.

Podsumowując: Krzyżacy obwarowali miasto, porządkowali sprawy prawne, nadali prawa miejskie 3 ośrodkom, wspierali rozwój miasta. Zwrot nastąpił po klęsce w 1410 roku, kiedy zakon zaczął słabnąć i robić zakusy na przywileje stanowe oraz „psuć pieniądz”. W rezultacie Gdańskowi było po drodze z Polską, gwarantującą szerokie przywileje.

Bibliografia:
„Dzieje Gdańska” E.Cieślak, Cz.Biernat , Gdańsk 1994
„Legendy gdańskie. Baśnie podania i przypowieści” J.Samp, Gdańsk 1992

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii historia

 

Halloween się zbliża !

29 paź

Jest jesień, a u niektórych spadł już pierwszy śnieg. Banalne dni nasuwają banalne skojarzenia i mimowolny potok słów… Przeszkadzać im czy też nie? Długie wieczory mogą mieć zapach cynamonu albo imbiru. I to siedzenie i gadanie o niczym, o niczym, o niczym…

Przy herbatce za słodko. Pora czymś to przyprawić… A dobra historia nie jest zła… Pora wywołać pierwszego (nieczystego?) ducha: Pewnego razu była sobie dziewczyna. Młoda. Ładna. Mieszkała w mieście T. Przez miasto T. przejeżdżają pociągi. I te pędzą bez opamiętania. Więc żeby przejść przez to szalone torowisko ktoś wymyślił kładkę. Taką solidną, w zasadzie cały wiadukt- most po prostu, by można było bezpiecznie pójść do szkoły. I ona przez tę kładkę do szkoły dreptała. Dzień po dniu, oczywiście z przerwą na wakacje. Tak dreptała latami. Aż któregoś razu dzień okazał się inny od wszystkich innych. Na górze stała grupa podpitych, bezczynnych facetów. Obserwowali ją od momentu jak postawiła stopę na pierwszym stopniu. Co było potem… Do szkoły nie doszła… Za to po wydarzeniu została pamiątka, która rozwijała się powiedzmy przez 9 miesięcy, może mniej. No cóż, z porządnej dziewczyny zrobiła się „żarówa”. Żarówa, jak Pan Bóg przykazał, postanowiła zaakceptować stan rzeczy. A że dziecko okazało się upośledzone? No więc noś kobieto swój pański krzyż. A dziecko rosło, było agresywne, nadpobudliwe, gryzło, mówić się nie nauczy może nigdy… Dziewczyna wytrzymała. Z dzieckiem całe trzy lata. A potem znowu poszła na tę kładkę, most. Gdzie zdarzyło się TO. Tym razem nikogo nie było. Więc nikt jej nie zatrzymał gdy skoczyła na tory. Dziecko zostało z babcią. Babcia przecież kocha wnusia…

I pora na drugą. Minęła kolejna rocznica jej śmierci. W mediach głośno, bo miała 14-lat i zabiła się z powodu kolegów. Wszczęto śledztwo- gdzie był nauczyciel, co robił, dlaczego nie robił… Był telefon z filmikiem, filmik skasowano, potem odzyskiwano… Zdejmowali jej majtki, nie zdejmowali. Ktoś widział- nikt nie widział. Przecież to mali chłopcy, więc do gwałtu nie doszło. Udawali gwałt- nie udawali. Ona wyszła z sali pogodna, przecież się śmiała. Dlaczego zabiła się „dopiero” w sobotę? Planowała od początku- zrobiła to spontanicznie. To były wygłupy- to było na serio. Ani z nami już nie ma.

A teraz na mównicę sejmową mogą wejść posłowie i grzmieć: zero tolerancji dla przemocy w szkole, zero tolerancji dla dyktatu duchownych. Od strony siedzących na sali padnie profesorskie „s***laj”, a szoł się kręci dalej. Będzie co puszczać w Internecie.

Zbliża się Halloween, pora wezwać wszystkie strzygi i potwory, chowające się po kątach przez resztę roku. Strzygi powracają aby zemścić się za swoje krzywdy, więc drżyjcie…

I w tym wszystkim zabrakło mi tylko jednej rzeczy. ZAUFANIA tych dziewczyn DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA i wiary, że ktoś może pomóc.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Społeczeństwo

 

Krzyżacy: w stronę Gdańska

24 paź

Po ostatnich doświadczeniach z nagrodą za wpis aż się boję zasiąść do mojego osobistego. Nagrody cieszą, ale i paraliżują. Albo stają się inspiracją do nowych poszukiwań :).

Każdy z nas chodził do szkoły- jakiejś- bo tak każe ustawa. No, literki rozpoznawać umiemy. Inaczej nie czytałoby się. Są też szkoły, które uczą patrzeć na świat pod określonym kątem i wtedy mówi się, że uczą myśleć, myśleć tak jak psor wystawiający cenzurki oczywiście… A wracając do historyczno- histerycznych wynurzeń o Krzyżakach. Prawda jest taka, że w podręcznikach dla dziatwy szkolnej dominuje tzw. „Szkoła krakowska”, której osobiście nie cierpię. Z przyjemnością usłyszałam kiedyś na zajęciach  z ust pani doktor sztuk pięknych, że Jan Matejko kiepskim artystą był. (Łaaał, czyżby zawitał do nas pluralizm?)

Z pięknego Krakowa przenieśmy się do Gdańska- takiego grodu, gdzie biznes usprawiedliwia wszystko. Innymi słowy- do królestwa mamony. Gdańszczanie tak kochali dźwięk pieniądza, że będąc osadą słowiańską (pisali o tym badacze zarówno polscy jak i niemieccy) zdecydowali się na budowę miasta od XIII w na prawie lubeckim, a więc niemieckim. Żeby nie było nieporozumień- można było lokować miasta na prawie polskim. Świętopełk (książę pomorski) dokonał nieprzypadkowego wyboru- wraz z osadnikami niemieckimi napłynęły z nimi nowe techniki rzemieślnicze i rozległe powiązania handlowe- czyli potencjał gospodarczy, intelektualny i pieniężny. Język niemiecki był oficjalnym sposobem komunikacji nieprzerwanie od początku historii MIASTA do 1945 roku, a młodzież kupiecka w celu opanowania polskiego musiała udawać się w głąb kraju Piastów. Gdańsk był siedzibą książąt pomorskich, spokrewnionych z Piastami, którzy uznawali zwierzchnictwo Mieszka I oraz koronę Bolesława Chrobrego ale poza tym afirmowali słowiańską anarchię.

Mała dygresja- czy zauważyliście, że Słowianie nie byli w stanie stworzyć samodzielnie państwa, zawsze potrzebowali wsparcia z zewnątrz- np. kościoła? Organizacja słowiańska sięgała bowiem maksymalnie tzw. opola, czyli aliansu kilku grodów. Na pytanie skąd się wzięła ludność na danym terytorium generalnie są dwie odpowiedzi: pierwsza, że są autochtonami (tutejsi, będący od początku); druga, że to ludność napływowa. Więc szkoła krakowska dzielnie od ponad 100 lat wkłada do głowy, uzasadniając prawo Polan do ziem położonych między Wisłą a Odrą, że Polacy są autochtonami. Tymczasem ktoś nieśmiało odważył się to zakwestionować- nie tyle prawo Polaków do ziemi, ale wiarę w autochtoniczność. Pamiętajmy, że wieki ciemne średniowiecza to kilka fal wędrówek ludów, bez szczegółowych rejestrów z racji powszechnego analfabetyzmu. Na ziemiach Europy Środkowo- Wschodnich również trwały przemieszczenia. Osoba mająca odwagę mieć odmienne zdanie to emerytowany obecnie gdański profesor Andrzej Piskozub, wskazujący na fakt, że nasze dzisiejsze ziemie były słabo zamieszkane, na dobre dopiero od ok. VI wieku, dlatego za czasów Piastów miały miejsca tarcia wewnętrzne-  z racji świeżego zaludnienia granice po prostu jeszcze nie powstały.

C.d.n.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii historia

 

Na co zgodzi się kobieta w imię miłości: ToyStory

10 paź

Staję przed mini-tabliczką z cyferkami. Prawą dłoń opieram o stalowe drzwi w kolorze rdzy. Wbijam kod i wchodzę. Słyszę dobrze znany brzęczyk. Mogę pchnąć ciężkie wrota i wejść do budynku. Ten brzęczyk lubię, bo kojarzy mi się ze schronieniem, np. przed deszczem. Brzęczyka telefonu nie znoszę.- Powiedz że mnie nie ma! Mów pewniej, bo nie uwierzą!! Co ty do cholery wyprawiasz!!!

Idę po schodach na górę. Mam twarde podeszwy butów, więc kroki odbijają się echem. Nie tylko kroki, dialogi też. Przecież ściany są bardzo cienkie. Wszyscy wszystko słyszą. Ciekawe jak TO słychać…
-Ty małpo zielona, co ja ci mówiłem ?!! Ty cholero jedna !!!
-Jesteś tak samo głupia jak twoja matka!!
-I co tam znowu kitrasisz? Jak żyd !! Czego tak żydlaczysz !!!
-Co się tak pocisz jak mysz? Śmierdzisz ! Śmierdzisz leniem !! Idź się umyj !
-Elegantka ciebie jak z koziej dupy trąba!
-Jak ci strzelę w ten głupi łeb to się nogami nakryjesz !!
-Zabiję cię, no zabiję cię ! Ubiję jak psa!
-I co ? Myślisz ze ktoś ci teraz pomoże?! Że ktoś cię teraz uratuje?
-Przestań beczeć! No zamknij się !!- to do dziecka 3-miesięcznego
-Ja ci cholero jedna dam!! ( w powietrzu gwiżdże skakanka).
-Masz zrobić obiad ! Jak to nie umiesz !! (dwa szybkie „z liścia”) Nie znoszę jak ktoś kłamie!!!
Ale to nic. To przecież normalne. Może gdyby częściej na stole było ciasto… U innych przecież jest gorzej. ON przynajmniej nie pije. Bo po pijaku też się słyszało w rodzinie…
-Ty brzydka ty, ty KSANTYPO !
-Bo zaraz pasa zdejmę !
-Bo ci zaraz majtki zdejmę !
-Co taka skąpa jesteś?

Kiedyś sąsiadka z dołu mnie zaczepiła przy wejściu, kiedy byłam sama. Powiedziała, że ON jest taki niedobry, że widziała… Ale bała się odezwać, bo będę miała jeszcze więcej kłopotów.

Staję przed drzwiami do mieszkania. W kieszeni z ulgą znajduję pęk szczęścia. Czy pęk kluczy na wytartym breloku może być namiastką szczęścia? Okazuje się, że jak najbardziej. Bo czymże innym, jeśli wracasz do domu, masz pełen pęcherz i marzysz o toalecie, a tymczasem nikt nie otwiera ci drzwi, choć miał czekać. Oczywiście jest w środku. Tylko przez kilka godzin udaje, że nie ma GO. To kara za spóźnianie do domu. Starannie wymierzona. Po 5 latach…

No więc przekręcam w zamku klucz i już jestem na progu. Wita mnie ciemny korytarz, pytając szeptem, co tym razem na dzień dobry- kopa czy buzi? A może znowu puści mi pornoska?

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Społeczeństwo