RSS
 

Archiwum - Marzec 31st, 2013

Jak uratować związek ?

31 mar

Poniższa historia bierze udział w konkursie pt. „Jak uratować związek?” Blog.pl i Wydawnictwa Znak Literanova – www.jak-uratowac-zwiazek.blog.pl

Podobno pierwsza paczka papierosów smakuje najlepiej. Potem się to polubi. Albo nie. Mój papieros jest kolejnym z kolejnej paczki. I nie smakuje już tak dobrze. Może dlatego że mam mniej żółci w żołądku i powoli inne rzeczy na powrót zaczynają mi smakować.

W kieszeni mój największy wróg- telefon. Kiedyś nauczyłam się cierpliwie czekać aż zadzwoni. Aż do tamtego dnia. Telefon miał zadzwonić, ale jednak milczał. Najpierw sprawdzałam z nadzieją co pół godziny- może wyszłam z pokoju w biurze i dlatego nie usłyszałam. Potem co godzinę. Wtedy już parzył moja dłoń. Kolega z pracy spytał czy coś się stało. Wtedy telefon stawał się już moim wrogiem. Bo milczał. Znowu. Znowu to samo.

Zadzwonił następnego dnia. Ale tam, w mojej głowie, już huczało jedno zdanie, wysyczane mi do ucha przez znajomego gdzieś na imprezie: byłaś najlepsza z ekonomii z nas wszystkich, więc zrób wreszcie ten rachunek zysków i strat!

Dla tego jednego zdania zarzuciłam kompletnie pomysł przeprowadzki do K. Co prawda „tam są większe perspektywy na karierę, wyższa kultura itp.” Ale znów wracać do tych samych, przerobionych tyle razy ścieżek? Kiedyś mieszkaliśmy razem-dzwoniłam: „Witaj kochanie, mam prośbę – wyjmij proszę przed wyjściem mięso wołowe z zamrażarki, jest w woreczku po prawej stronie…” Po powrocie okazuje się, że mięso w zamrażalniku było nadal, nietknięte. Nie wiedział które to jest, więc na wszelki wypadek nie ruszył niczego ani nie zadzwonił żeby się upewnić. Musiałam szybko iść do sklepu i kupić coś świeżego. Moją uwagę zagłuszył szelestem gazety. Mamusia nie nauczyła go odróżniać mięsa wołowego od innych.

Jeszcze zanim mieszkaliśmy razem, na moją delikatną uwagę, że chyba coś zrobił niezgodnie z naszą umową – zapadało milczenie. Żadnego przepraszam ani „uważam, że nie masz racji…”.

Mojego papierosa lubię, w przeciwieństwie do tych momentów kiedy oglądał się za innymi kobietami. Ani tych, kiedy czułam że „z tej mąki chleba nie będzie” a u mojego boku pojawiał się ktoś inny- bo wtedy on zamieniał się w „duszę towarzystwa” i wszędzie go było pełno.
Pora ratować związek z samą sobą: doskonale pamiętam moment, kiedy miałam wrażenie, że przy nim emocjonalnie rozpadam się na dwa kawałki, a w każdym kawałku są inne moje cechy bo ON, jak kompas wyznaczał kierunek, a w końcu rytm mojego życia, więc ta druga połowa była zbędna i zepchnięta na margines. A ja w końcu odkryłam, że lubię swój margines. Jest w nim tyle ciekawych rzeczy do odkrycia…
Jak ratować związek z mężczyzna? Nie wiem, ale jeszcze się kiedyś nauczę :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii, Społeczeństwo